Kultura

Ludzie, których spotkasz na chyba każdym koncercie

ludzie na koncertach

Kolejny koncert za nami. Co za tym idzie również udany wieczór i fantastyczne wspomnienia, które zostaną na długo. Niemniej jednak zawsze gdzieś jest jakieś „ale”. To właśnie „ale” zainspirowało nas do popełnienia tego tekstu. Wiadomo, każdy powinien bawić się jak mu się żywnie podoba, pod warunkiem zachowania elementarnych zasad kultury i higieny. Absolutnie nic nas nie doprowadza do pasji bardziej niż telefon komórkowy w górze przez cały występ lub pijany w trzy dupy menel tratujący naszą drobną kumpelę.

Na koncertach, jak na wszelkich innych spędach, pojawia się cała masa przeróżnych rozmaitości. Są fani, turbo-fani, dziennikarze i osoby zupełnie przypadkowe. Takie eventy rządzą się swoimi prawami, jeśli chodzi o uczestników, którzy swoją drogą często dostarczają nie lada materiału na niejedną pracę socjologiczną. I jakby cudowny nie był to koncert, jakbyście wspaniale się nie bawili to zawsze znajdzie się kilka osób, które doprowadzą Was do kurwicy lub w najlepszym wypadku zmuszą do społecznej refleksji. Kilka typów, które wyłuskałyśmy z naszych obserwacji, z przymrużeniem oka:


Fan hardkorowy

Na koncertach zawsze tkwi pod barierkami. Nie ma żadnej szansy, żeby takiego delikwenta wyrwać z jego upolowanego miejsca. Nie rusza się ani o milimetr, nie chodzi do klopa. Koncert przeżywa całym sobą, skacze, krzyczy, zdziera gardło przy każdym numerze. Żeby się tam dostać poruszy niebo i ziemię, po ludziach przejedzie jak walec. Rzadko kiedy da się z nim konstruktywnie porozmawiać o twórczości artysty, którego jest psychofanem. Wszelkie formy krytyki wyzwalają w nim pokłady werbalnej agresji.


Pierwiosnki

Zakres wieku od 15 do 20 lat mniej więcej. Młodociani nowicjusze koncertowi. Dzielą się na dwie grupy. Po pierwszej widać na twarzy ekscytację połączoną z lekkim przerażeniem nowym doznaniem, jakim bywa spory koncert. Druga, wyrwana spod opieki rodziców, jak z buszu, pod wpływem mocno procentowych napojów zalega na chodnikach już trzy godziny przed wydarzeniem.


Pijany hipis

Najczęściej  fan będący mocno pod wpływem. Dość żywo reagujący na to, co dzieje się na scenie i irytujący pozostałych słuchaczy. Macha nagminnie rękoma, zaczepia ludzi ściskając ich dłonie, poklepuje po plecach, przytula się. Z koncertów przywozi do domu obity ryj.


Ludzie-tarany

Fani wielkogabarytowi. Najczęściej wielcy jak bawoły. Nie zwracają uwagi  na nic i nikogo przepychając się pod scenę. Tu kogoś popchnie, tam wywali z łokcia, po drodze wpadnie z całym impetem na grupkę innych osób. Bez żadnego „przepraszam” czy „pocałuj mnie w dupę”. Nieważne czy to drobniutka dziewczyna czy wychudzony licealista – każdy musi się ugiąć przed potęgą Mordoru.


Spocony ekshibicjonista

Na koncertach bywa ciepło. Bywa też diabelnie gorąco. Naszym skromnym zdaniem nie upoważnia to jednak nikogo do paradowania półnago między ludźmi i zostawiania na nich wydzielin własnego ciała. Jako humanistkom, tematy ludzkiego ciała nie są dla nas absolutnie tematem tabu, jednak przemykające i ocierające się non stop spocone cielska budzą pewnego rodzaju dyskomfort. Jeśli więc robicie takie rzeczy – przestańcie. I nie, niekoniecznie wyglądacie tak uroczo jak ten pan poniżej 😉


Koncertowi Spielbergowie

W zamierzchłym czasach, na każdym koncercie zespołu, który miał w repertuarze przynajmniej jeden nastrojowy numer , podczas jego wykonywania pojawiały się w górze zapalniczki fanów. Dziś, w dobie komórek, telefonów i innych urządzeń audio-wideo zatrważa ilość samozwańczych filmowców. Patrzy się więc taki artysta na scenę przez swoje magiczne pudełeczko, z łapką dumnie uniesioną w górze. Nieważne, że stoi w czterdziestym rzędzie, a tego co dzieje się na scenie prawie nie widać. Nieważne, że ludzie za nimi guzik widzą. Artyzm wymaga poświęceń. Youtubowicze na bank docenią te doskonale wyreżyserowane filmy ze ścieżką dźwiękową przypominające start odrzutowca.


Szamani etylu

Starsza wersja Pierwiosnków. Pokolenie weteranów, które wyrwawszy się z okowów życia codziennego po raz pierwszy od dekady na całego daje upust młodzieńczemu zapałowi, jaki w nich tkwi. Nawaleni w trzy dupy godzinę od otwarcia bramek zataczają się smętnie po sali, usiłują zagadywać bardziej trzeźwą część publiczności lub w najgorszym wypadku na siłę szukają guza. Podczas koncertu ich niekontrolowane ruchy wpieniają pozostałych uczestników. Często szamani etylu transformują w ludzi-tarany.


Punkowa dusza

Nieważne czy to koncert Behemota, UK  Subs, Europe czy Dawida Podsiadło punkowa dusza zawsze poguje pod sceną. Gorzej dla niego, jeśli publiczność mało przychylnie patrzy na stagediving w jego wykonaniu lub najzwyczajniej w świecie komuś puszczą już nerwy..

Cannibal Corpse - Hammer Smashed Face (Ace Ventura).avi


Krytyk

Z muzyką od strony praktycznej miał ostatnio kontakt  w trzeciej klasie podstawówki, ale uważa się za alfę i omegę w tej kwestii. Nic mu się nie podoba. Tu za prosto, tu za mało solówki, tu za dużo góry, tam dołu, a w ogóle to wcale nie brzmiało jak na płycie. Specjalista w kwestii lutnictwa i reżyserii dźwięku.


Zakochany miś/misia-pysia

Zupełnie nie jego/jej klimaty, ale poświęcił/a się z miłości. Stoi owa istota z miną ostatniego cierpiętnika. Jeśli nie trzyma aktualnie torebki ukochanej lub nie lata do baru po piwo dla spragnionego misia, nerwowo zerka na zegarek, próbując znieść to, co dzieje się do dookoła, podczas gdy druga połowa szaleje w najlepsze.


Groupiefanka

Przeważnie bardzo młode roczniki początkujących fanek, po których jednak od razu widać, po co pojawiły się na koncercie. Adekwatnie wystrojone i umalowane krążą po klubie wypatrując okazji. Po koncercie nawet całym stadem pojawiają się przy zespołowych autobusach.


Ludzie-meduzy

Na koncertach, szczególnie rockowych i metalowych nie brakuje długowłosych ludzi, którzy chętnie wymachują batami w rytm muzyki. I wszystko fajnie, w końcu po to są takie koncerty, pod warunkiem, że osoba za nimi nie jest boleśnie smagana po twarzy tymi włosami.

 


A Wy macie typy koncertowiczów, którzy szczególnie Was denerwują lub wywołują uśmiech?

Zapisz

Zobacz też

  • Arek Konkol

    A w tej grupie nie ma fanów, takich normalnych? Bo cholera nigdzie siebie nie widzę:)

    • Normalni nie podnoszą Ci ciśnienia. Znaczy wszystko z Tobą ok 😉