Lifestyle

Malutkie przyjemności międzymuzyczne – recenzja Candleberry Tennessee Whiskey

candleberry whiskey

Dzisiaj będzie trochę mniej muzycznie. Nie wiem jak Wy, ale ja mam ostatnio takie dni, że na wszystko brakuje mi czasu. Po wywiązaniu się z codziennych obowiązków okazuje się, że czasu na przyjemności zostało tyle co nic. W takie dni jeszcze bardziej doceniam drobiazgi, które sprawiają, że zostaje mi ochota na coś więcej niż użalanie się nad sobą 😉

Nie ma naprawdę nic przyjemniejszego po ciężkim dniu jak zrobienie sobie ulubionej herbaty albo drinka, zapalenie ładnie pachnącej świeczki i zakopanie w koc. Nic tak nie poprawia humoru i nie odpręża jak ciepełko i otulający, miły zapach. Kto mnie zna trochę lepiej wie, że uwielbiam, gdy coś mi ładnie pachnie w mieszkaniu. Niekoniecznie bigos 😉

candleberry tennessee whiskeyTak się złożyło, że firma Candle Online zrobiła nam niesamowitą niespodziankę w postaci świeczki o nietypowym zapachu, bo pachnącą…Tennessee Whiskey 😀 Wiem, że pośród Was na bank znajdą się sympatycy tego rodzaju trunku (do których i ja należę) i prawdopodobnie zaciekawi Was taki sposób odświeżenia swojego otoczenia 🙂
Świeczka Candleberry Tennessee Whiskey stworzona została przez przez wiodącego producenta świec z USA , współpracującego z Wild Turkey, Jim Beam czy Jack Daniel’s. Owocem tej kooperacji jest m.in. zapach, który trafił do nas.

Jak pachnie świeczkowa whiskey? Bardzo specyficznie i intrygująco. Od razu przywodzi na myśl coś mocno rozgrzewającego. Przy czym wcale nie są to alkoholowe opary. To, co da się wyczuć na pierwsze „niuchnięcie” to ciekawe połączenie wanilii i karmelu z przyprawowymi, pikantnymi nutami, okraszonymi wonią lekko przypalanego drewna. Niech nie zmyli Was jednak początkowa zapowiedź słodyczy, bo ze słodkością zapach ma niewiele wspólnego. Candleberry Tennessee Whiskey to zapach intensywny i dość wytrawny. Kojarzy się z kominkiem w starej, drewnianej chatce. Po zgaszeniu świecy bardzo długo unosi się w powietrzu,  a sama kompozycja ulatniająca się ze słoiczka idealnie pasuje do tej pory roku. Nie tylko sama woń, ale też opakowanie przyciąga uwagę. Bardzo proste, wręcz rustykalne, w zgrabnym słoiczku i elegancką, szczelną pokrywką samo w sobie jest dodatkową dekoracją domu.

Jak zaznaczyłam na początku – nie jest to zapach standardowy, nie każdemu przypadnie do gustu. Skłaniałabym się nawet ku tezie, że zdecydowanie bardziej spodoba się panom i paniom lubiącym wyraziste nuty. Mnie trochę zaczarował 🙂

 

P.S. Muzyczny pro tip – jeśli lubicie południowe klimaty, spróbujcie odpalić tę świecę pod któryś z albumów Black Stone Cherry. Koncert w Polsce może i odwołali, ale przecież wcale nie przeszkadza to wczuć się w klimat 😉

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zobacz też