Kultura Muzyka

Carol Kaye – królowa gitary basowej

carol kaye

Ma na koncie ponad 10,000 nagrań i współpracę z najbardziej znanymi nazwiskami branży muzycznej. Podczas 56-letniej kariery jej bas pojawił się w największych hitach lat 60. i 70., a ona sama stała się wręcz legendą w basowym świecie, choć szerszej publiczności pozostaje raczej nieznana.

Beach Boys “Good Vibrations”, the Righteous Brothers “You Lost That Lovin’ Feelin’” i “Soul and Inspiration”, Sonny and Cher “The Beat Goes On” i “I Got You Babe”, Joe Cocker “Feelin’ Alright”, “Scarborough Fair/Canticle”  Simona i Garfunkela – jeśli słyszeliście te kawałki – ten bas to ona. Pamiętacie motyw przewodni do Mission Impossible? Tak, to też ona 🙂

carol kayeCarol Kaye urodziła się 24 marca 1935 roku. Jej rodzice byli profesjonalnymi muzykami. Żyli bardzo skromnie i Carol od najmłodszych lat pracowała, by wesprzeć rodzinę. Przygodę z grą zaczęła w wieku trzynastu lat dzięki mamie, która oszczędzała pieniądze na lekcje dla córki. Carol wspomina chwilę, gdy wzięła ze sobą gitarę i poszła ze swoim przyjacielem na zajęcia. Nauczyciel musiał zobaczyć w niej potencjał, bo po usłyszeniu jej gry zaproponował darmową naukę i pracę. Kilka miesięcy później, mając zaledwie czternaście lat, została profesjonalną jazzową gitarzystką. Grała po jazzowych klubach, gdzie w jednym z nich poznała Bumpsa Blackwella – managera Little Richarda i producenta Sama Cooka. Znajomość ta zawiodła ją wprost do studia, m.in. w kierunku współpracy z Cookiem oraz Ritchiem Valensem, dla którego nagrała partie gitary rytmicznej do „La Bamby”. Carol szybko doceniła bezpieczeństwo finansowe jakie daje dobrze płatna praca w studiu.

Jak to się jednak stało, że po pięciu latach porzuciła gitarę dla basu? Powód dość prowizoryczny. Pewnego razu basista zatrudniony na sesję po prostu się nie pojawił, a Carol stwierdziła, że czemu by nie spróbować go zastąpić. Gra na gitarze basowej umożliwiła jej tworzenie własnych partii i przysporzyła popularności. Wkrótce nazwisko Carol Kaye stało się znane, a Carol została najbardziej rozchwytywaną basistką sesyjną. Nigdy nie ukrywała, że praca muzyka sesyjnego to ciężki kawałek chleba. W wywiadach przywołuje sesję nagraniową „The Way We Were” dla Barbary Streisand w 1973 roku. Początkowo mówiono Kaye by nie wymyślała własnych linii basu, jednak po 33 próbach sesja trwała nadal, a muzycy się niecierpliwili. Carol wzięła sprawy w swoje ręce, zagrała partie na nowo i w towarzystwie zespołu dokończyła nagranie w formie jaką znamy dziś. Niestety producent z niewiadomych powodów więcej się nie odezwał, mimo że praca grupy przyniosła prawdziwy przebój. W studiu carol-kaye-ibanezwszyscy pracowali długo, spali niedużo, wypijali hektolitry kawy i żartowali, by nie pozabijać się nawzajem. Zmęczenie brakiem snu i znużenie powtarzanym w kółko materiałem dawało o sobie znać. Między Carol Kaye a pozostałymi muzykami było nie tylko koleżeństwo, ale również wspólny cel w postaci dobrze wykonanej pracy, która zaowocuje hitem, a im zapewni zatrudnienie na następny raz. „Chłopaki nie traktowali mnie jak kobiety.” – opowiada Carol. „Byłam po prostu jednym z muzyków.”

W 1969 roku Kaye napisała książkę o grze na basie.  W późniejszych latach skupiła się na działalności jako nauczycielka  muzyki. Od czasu do czasu w dalszym ciągu znajduje czas na wzięcie udziału w jakiejś sesji nagraniowej. Pracuje również nad książką opisującą pracę jej oraz jej kolegów po fachu. Jak sama mówi – chciałaby opowiedzieć ludziom o muzykach, którzy stali się odpowiedzialni za sporą ilość hitów dziś uważanych za absolutną klasykę muzyki rozrywkowej.


Zobaczcie jak ta 81-latka daje lekcje Gene’owi Simonsowi 🙂

podpis

Zobacz też