Muzyka Płyty

Wykopki muzyczne – Recenzja: CRYSTAL VIPER Queen of the Witches

recenzja-crystal-viper.j

W Polsce nie mamy zbyt wielu heavy metalowych kapel prezentujących przyzwoity poziom. Fanom klasycznego heavy metalu przedstawiać Crystal Viper nie trzeba. Innym nadmienię, że jest to jeden z czołowych przedstawicieli tego nurtu w Polsce. Żeby było śmieszniej zespół wydaje się być dużo bardziej popularny za granicą niż w rodzimym kraju, co bądźmy szczerzy, również nie dziwi. Polska była, jest i będzie prawdopodobnie zakorzeniona w bardziej ekstremalnych dźwiękach.

Znalezione obrazy dla zapytania crystal viper queenWracając do samego zespołu…Crystal Viper po czterech latach przypomnieli się fanom z najnowszą płytą zatytułowaną Queen of the Witches. Jest to swoisty koncept album poświęcony czarownicom i wydawnictwo szczególnie kierowane do fanów gatunku. Jeśli więc spodziewacie się nowatorskich rozwiązań i głębokich, egzystencjalnych tekstów to jest ten moment, kiedy powinniście przestać czytać tę recenzję 😉

Queen of the Witches to szósty już album w karierze Crystal Viper i naprawdę fajny materiał przenoszący nas w lata 80., ale zachowujący współczesne brzmienie. Już na pierwszy rzut oka widać z czym mamy do czynienia. Odświeżone logo przypominające bardziej znaki z tamtej epoki i okładka wykonana ręką Andreasa Marshalla, znanego ze współpracy z Blind Guardian, Obituary, Running Wild czy Kreator. Ale oprawa graficzna to dopiero początek.

Najważniejsza kwestia to wielość chwytliwych, zapadających w pamięć kompozycji. To jeden z tych atutów, które sprawiły że płyta często-gęsto gościła w moim odtwarzaczu i nie dała o sobie szybko zapomnieć. Otwierający album „The Witch is Back” i zarazem pierwszy singiel promujący to typowy heavymetalowy mocarz w stylu „Pankiller” Judas Priest. Nie jest moim ulubionym numerem, ale przyciągnął uwagę zrywną solówką, która rozpędza numer i jest niezłą zapowiedzią dalszych utworów. Z szybkich kompozycji mamy też „I Fear No Evil” – z hard rockowymi refrenami, „When The Sun Goes Down” z wstępem perkusyjnym przywodzącym na myśl „Warriors of the World United” Manowara, „Burn My Fire Burn”, gdzie bardzo zgrabnie zaczerpnięte inspiracje od razu wskazują Iron Maiden czy „Do or Die” – mój faworyt kojarzący mi się z Virgin Steel okraszonym riffami Rolfa Kasparka 🙂

Tym, co zazwyczaj uznaję za wadę albumu, a co w tym przypadku sprawdziło się bezbłędnie, są ballady. Nie przepadam za nimi, bo zazwyczaj wieją nudą i zbędnym patosem. Tu pojawiają się aż dwa numery w tym stylu. „Trapped Behind” – to spokojny, nastrojowy utwór w stylu Warlock czy Lee Aaron, zaśpiewany przy akompaniamencie pianina. Druga z ballad to klimatyczna „We Will Make It Last Forever”, wykonana w duecie z Steve’em Bettney’em, wokalistą grupy Saracen. Obie bardzo emocjonalne, miłe dla ucha i bez zadęcia. Ot, bardzo harmonijny damsko-męski duet w dobrym stylu.  Zaskoczeniem okazał się również cover „See You In Hell” z repertuaru Grim Reaper. Zaskoczeniem, ponieważ nigdy nie byłam fanką powyższego, a jednak wersja Crystal Viper przykuła moje ucho na dłużej 🙂

Jakby klimatów klasycznych było za mało, do udziału w nagraniach zespół zaprosił gości specjalnych. Oprócz wspomnianego już Steve’a Bettney’a w „We Will Make…”, we „Flames And Blood” usłyszymy gitarę Mantasa z Venom . W „Do Or Die” zagrał nie kto inny jak Ross The Boss – gitarzysta i współzałożyciel Manowar.  

Nie sądzę, by nowe wydawnictwo Crystal Viper przyciągnęło niezainteresowanych gatunkiem. Natomiast każdy fan oldschoolowego heavy znajdzie na Queen of the Witches  to, czego szuka: chwytliwe melodie, klasyczne riffy, solidne brzmienie instrumentów oraz…czy trzeba Was dalej zachęcać? 🙂

www.crystalviper.com

 

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zobacz też