Muzyka

Wszyscy zaczynamy od zera, czyli czemu warto wspierać młode zespoły

młode kapele

Kiedyś w jednym z postów pisałyśmy o tym, czemu lubimy chodzić na koncerty i czemu jest to dla nas dość ważny aspekt rozrywki. Pisząc o koncertach większość ma na myśli duże eventy, zapominając że przecież codziennie odbywają się wydarzenia nie mniej ciekawe i dające dodatkowo możliwość poznania zupełnie nowej muzyki i nieznanych wcześniej wykonawców.

Chodzicie na koncerty organizowane przez młode zespoły z Waszej okolicy?
Jakiś czas temu kumpela wyraziła swoje zdumienie, że cały czas kibicuję jednej z naszych lokalnych grup. Zdziwiłam się jej zaskoczeniu, ale zaraz dotarło do mnie, że nie dla wszystkich oczywisty jest temat, który chciałabym tu poruszyć.

Przyzwyczailiśmy się do faktu, że muzyki i dostępu do niej mamy w bród. Możemy wybierać i przebierać. Jeden kawałek się nie spodoba to lecimy dalej. W kolejce czekają inne, które może bardziej przypadną nam do gustu. Następne płyty i zespoły. Narzekamy, że odchodzą legendy, ale zupełnie nie dostrzegamy, że pod naszym nosem może powstawać nowa. Młoda, początkująca kapela, która może w przyszłości zbliży się choć trochę do tego samego statusu co ich idole. „Może”, ponieważ bardzo wiele zależy od nas, słuchaczy. Często nie zdajemy sobie z tego nawet sprawy. Przyznaję, że nie zawsze udaje mi się zdążyć na supportujące większego wykonawcę, nieznane mi zespoły, jednak jeśli już się uda to zdecydowanie poświęcam im czas. W końcu właśnie po występie na żywo najlepiej ocenić klasę i poziom grupy.

Nie zapominajmy też, że każdy od czegoś zaczynał. Na pewno nie od bycia gwiazdą i pierwszych miejsc na liście Billboardu. Początki to ciężka harówa, krytyczne komentarze, nieszczere pochlebstwa, czasem wiadra pomyj. Na początku kariery Def Leppard nie raz byli wygwizdywani w swojej rodzinnej Anglii, Led Zeppelin nie znaleźli zrozumienia wśród rodzimej publiczności a KISS grali ponoć za przysłowiową miskę ryżu, zanim im się poszczęściło i porwali rzesze ludzi. Nie sztuką jest iść na koncert lokalnych dzieciaków, które dopiero stawiają pierwsze kroki w świecie publicznych występów i zjechać ich na czym świat stoi. Grunt to przejść się parę razy na ich koncert w stosownych odstępach czasu i przekonać się czy kapela zrobiła jakiekolwiek postępy. Ciężką pracę naprawdę szybko da się zauważyć. I uwierzcie, z własnego doświadczenia wiem, że warto dawać szansę.

młode zespołyZ licealnych czasów pamiętam kilka kapel, które grywały w warszawskich klubach dla garstki osób, najczęściej znajomych i ich znajomych. Małymi krokami i mnóstwem serca włożonego w granie stawali się coraz bardziej rozpoznawalni i lubiani. Dziś grywają na dużych i bardzo dużych scenach, nie tylko w Polsce. Ale to jest możliwie również dzięki ludziom, którzy są blisko. Wspierają konstruktywną krytyką, frekwencją na koncertach, pocztą pantoflową. Tak moi drodzy, my słuchacze mamy spory udział w tworzeniu nowych gwiazd 😊
I nie chodzi tu o bezkrytyczne podejście i łykanie wszystkiego jak pelikan. Sama nie kryję irytacji, gdy dostaję czasami „demówki” nagrane  ziemniakiem lub link do YouTube z filmem z jakiegoś maleńkiego klubu, gdzie szczerze mówiąc więcej przyjemności miałabym ze słuchania silnika odrzutowca. Trudno taki band wziąć wtedy na poważnie, to fakt. Może i kapela ciekawa, może muzycy mają talent. Co z tego, gdy z głośników sypie się miał. Jednak o wartości takiego wykonawcy i tak zdecyduje to, co zobaczę i usłyszę na scenie. Kropka.

Inna sprawa to dalej wszechobecny syndrom inżyniera Mamonia – słuchamy tylko tego, co już znamy. Przykro czasem patrzeć jak na koncercie młodej i ambitnej kapeli z własnym repertuarem, (która owszem ma sporo niedociągnięć za to jeszcze chwilę, żeby te defekty naprawić), pojawia się kilka osób. Za to na występie kapeli również bez jakiś specjalnych osiągnięć, ale prezentującej kiepskie covery znanych wykonawców sala zapchana jest po dach. Serio, nie chcemy niczego więcej od muzyki? Wystarczy nam kiepska podróbka sztosów?

Proces twórczy i rozwijanie umiejętności to długa i wyboista droga. Każdy, kto w jakikolwiek sposób zajmuje się tworzeniem czegoś od zera na bank wie, o czym piszę. Nie ma nic od razu i za darmo. Ruszmy się czasem na mniejszy koncert, posłuchajmy lokalnych wykonawców. Może znajdzie się pośród nich zespół, który spodoba się na tyle, że sami zaangażujemy się w jego fanowską promocję. A może, koledze i jego koleżance też przypadnie do gustu?
Masz uwagi do występu czy nagrania pogadaj z zespołem. Jeśli zależy im na graniu wysłuchają cię, a Twoja opinia być może pchnie ich do przodu . I nie, „Jesteście chujowi” to nie jest żadną krytyka. To zwykłe chamstwo.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zobacz też