Muzyka Płyty

Moyra – Recenzja: Threads of Fate (EP)

recenzja-moyra-threads-of-fate-ep

Bardzo cieszy mnie, że w całym bogactwie polskiej sceny metalowej w dalszym ciągu  jest miejsce na zespoły z silnym żeńskim wokalem na froncie.

Moyra epZespół Moyra, bo o nim dziś mowa, powstał z inicjatywy byłej wokalistki wrocławskiego Mescalero. Małgorzata Moyra Szkoda-Hreczuch to dziewczyna obdarzona świetnym, mocnym głosem i naturalną sceniczną osobowością, o czym można się było przekonać na zeszłorocznej, drugiej edycji koncertu Still of the Night w warszawskim Voodoo.

Ostatnio miałam przyjemność posłuchać najnowszego materiału tej grupy – mini albumu Threads of Fate. Fani ciężkiego brzmienia z chwytliwymi, ale nie nachalnymi, melodiami i kobiecym, drapieżnym wokalem nie powinni czuć się zawiedzeni.

Wydana w kwietniu tego roku EPka to trzy utwory prezentujące zgrabnie splecione różne nurty muzyki metalowej.

Pierwszy numer „The Rising Sun” to solidny, bardzo dynamiczny kawałek oparty głównie na melodyjnym śpiewie i wpadającym w ucho refrenem. Obie te cechy ciekawie komponują się z oldschoolowo brzmiącymi gitarami, którym nie brakuje jednak nowoczesnego sznytu . Mimo melodyjności, wokal zawiera pewną dawkę agresji, co tylko dodaje utworowi charakteru. Numer jest świetnym otwieraczem i od razu naprowadza słuchacza, czego może się po EPce spodziewać.

„MindHell” to kompozycja mniej klasyczna za to bardziej skręcająca w kierunku Arch Enemy skrzyżowanego z odrobiną Warlock. Tu czysty wokal Małgosi kojarzący mi się bardzo z głosem Doro Pesch i Leather Leone, przeplata się z potężnym growlem a czasem i screamem. Towarzystwo pędzących, trochę Judasowych gitar tworzy z „MindHell” naprawdę potężny utwór.

Basowe intro i szeptany wstęp utworu „Fear of Life” wcale nie zapowiada klimatycznego, choć agresywnego w swojej wymowie numeru, który chyba mogę przewrotnie nazwać balladą ;). Muzycy Moyry nie ukrywają swoich inspiracji Arch Enemy, co bardzo słychać w tym numerze. Kompozycja jest zróżnicowana, nie brakuje zmian tempa czy sposobu śpiewania – usłyszymy tu szept, growl, scream a także czysty wokal. Gitary i sekcja rytmiczna natomiast dwoją się i troją, by numer był jak najbardziej urozmaicony i nie pozbawiony smaczków.

Cała EPka choć krótka daje naprawdę fajne rokowania na przyszłość. Atutem zespołu niezaprzeczalnie  jest zastosowanie różnych technik wokalnych, którymi frontmenka operuje bardzo swobodnie. Dodatkowo wszystkie utwory sprawiają wrażenie dopieszczonych i przemyślanych. Widać i słychać, że muzycy obrali sobie konkretny kierunek i konsekwentnie się tego trzymają.

Komu szczególnie polecam zapoznanie się z Moyrą? Fanom metalu z pogranicza heavy/thrash w nieco nowoczesnym wydaniu, wielbicielom szwedzkich klimatów w stylu AE i drapieżnego, żeńskiego wokalu.

Trzymam kciuki za szybkie pojawienie się pełnego albumu, a Was serdecznie zapraszam do poznania twórczości Moyry 🙂

Zobacz też