Muzyka Płyty

White Highway – Recenzja: City Lights (EP)

O naszym warszawskim White Highway wspominałam na blogu nie raz. Choćby tu. Nie tylko dlatego, że od 2013 roku tworzą stołeczny światek hard rockowy, ale też ze względu na szacunek jakim darzę tę ekipę. Mimo że metalowe podziemie ma się całkiem nieźle to jednak w kwestii melodyjnego hard rocka czegoś mi zawsze brakowało –  solidnego rockowego zespołu, który nie żenuje poziomem artystycznym i dba, by ich repertuar składał się z autorskich kompozycji.

White Highway to dla mnie powiew świeżości i profesjonalizmu na hardrockowej scenie. W ich utworach słychać inspiracje największymi tuzami tamtej epoki – Def Leppard, Aerosmith czy Guns N’ Roses. Nieczęsto mi się zdarza, że polski początkujący w sumie zespół, robi na mnie takie wrażenie. Fajne, wpadające w ucho kompozycje, melodyjne refreny, chórki, mięsiste gitary i kobiecy wokal z zadziorem.  Właśnie czegoś podobnego szukałam, gdy natknęłam się na YouTube na numer  „You Get Stuck In Me”. Od tamtej pory z uwagą śledzę ich poczynania. A trzeba przyznać, że są to niezwykle pracowici ludzie – liczne koncerty, teledyski, wystąpienia gościnne i własne eventy.

Dodatkowo nie tak dawno ukazała się ich  pierwsza EPka City Lights. Wielka szkoda, że tylko EPka, ale biorąc pod uwagę, że zespół tak naprawdę dopiero buduje sobie markę jest to całkowicie logiczne posunięcie.

Co więc znajdziemy na tym  wydawnictwie?

Mamy tu cztery kompozycje brzmieniem i duszą osadzone w latach osiemdziesiątych. EPkę rozpoczyna tytułowy numer „City Lights” – powoli rozpędzający się, przebojowy utwór, który przypomina mi mariaż Whitesnake ze Scorpionsami. Rytmiczny bas wprowadza słuchacza w klimat, a gitara fajnie współpracuje z klawiszami. Razem z wokalem daje potężnego, rockowego kopa.

Natomiast „Hangover” to niemal metalowy hymn, który równie dobrze mógłby zagościć na jednym z albumów Lity Ford z czasów Dangerous Curves. Szybkie riffy, vanhalenowa solówka klawiszowa, zapadający w pamięć refren – tak, jest to zdecydowanie mój ulubiony numer w tym zestawie.

Jak na zespół rockowy przystało nie obyło się bez ballady. W tej roli bardzo nastrojowy, wręcz epicki „Freedom”. Kompozycja jest dość rozbudowana, przez co pełna smaczków i fantastycznych momentów. Uwielbiam ten emocjonalny wokal i sposób w jaki instrumenty z współgrają z głosem Kasi, budując nastrój. Lekki patos to w tym przypadku strzał w dziesiątkę.

City Lights zamyka „Fight For Your Dreams” typowa power ballada, która w pierwszym momencie przypomniała mi brzmieniem niektóre utwory The Quireboys i „Time For Change” z repertuaru Mötley Crue. Po raz kolejny dynamiczne budowanie napięcia i cudowne solówki potwierdzają, że są to ludzie wiedzący, co robią.

Płyty słucha się świetnie i jest to kapitalna pozycja dla fanów muzycznych lat 80. Kompozycje są przemyślane, niesłychanie przebojowe i dojrzałe. To interpretacja tamtych czasów w najlepszym wydaniu i powiew nostalgii w wykonaniu młodych ludzi. Trzymam mocno kciuki za ekipę White Highway i mam nadzieję, że szybko będzie mi dane posłuchać pełnego wydawnictwa. Tymczasem pozostaje mi zapraszać Was na ich koncerty, abyście mogli osobiście poczuć tę energię.

YouTube

Facebook

Zobacz też